Laureatka konkursu - Basia Szczęch

 

bs

Zwykle mówimy: pocałuj mnie w nos albo pocałuj mnie w... SamiWiecieCo.  I o ile mówiąc o samym pocałunku, zwykle mamy na myśli coś przyjemnego, to w tych zwrotach gdzieś ta przyjemność ginie. Na szczęście ona wraca. W broszce. A niech i nawet ktoś nam wrzuca kłody pod nogi.  Po co od razu namawiać do całowania w narząd siadania?  Pocałuj mnie w broszkę! W moją piękną broszkę! I łeb do słońca. Wiosna idzie.

W powalentynkowym konkursie pytałyśmy jak rozumiecie nasze hasło „pocałuj mnie w broszkę”. Zaskoczyła nas różnorodność Waszych odpowiedzi!

Spośród nadesłanych odpowiedzi trzy spodobały nam się najbardziej, ponieważ odzwierciedlają to jak my rozumiemy nasze hasło. Ich autorki nagrodziliśmy broszkami - a Wy możecie przeczytać wywiady, jakie z nimi przeprowadziliśmy.

Przedstawiamy Wam Basię - w swojej odpowiedzi przypomina, że pocałunek powinien być samą przyjemnością.

Użyłaś już kiedyś sformułowania Pocałuj mnie w broszkę?
Póki co tylko w myślach. Ale oczami wyobraźni widzę już kilka sytuacji w których to sformułowanie będzie strzałem w dziesiątkę. Przyznam, że od kiedy znam House of April, "Pocałuj mnie w broszkę" nabrało dla mnie nowego znaczenia (o czym pisałam w konkursie).
A może po prostu wcześniej o tym za dużo nie myślałam?

Jakie są według ciebie największe wyzwania dla młodej kobiety żyjącej w dużym mieście?
Nie dać się zwariować. Żyjąc w pędzie dnia codziennego nie wpadać w rutynę, pamiętać o tym, co dla nas najważniejsze.
Mieszkałam zarówno na wsi jak i w dużych miastach. Życie w tych miejscach różni się przede wszystkim tempem. Trzeba uważać, żeby przyspieszając nasza tabela wartości i priorytetów nie wywróciła się do góry nogami.

Pierwsza kobieta do której dzwonisz z dobrą wiadomością, to... i dlaczego?
Moja siostra, która zwykle gdzieś gubi telefon :) Szczerze mówiąc ciężko wybrać mi jedną osobę. Na pierwszym miejscu wśród kobiet są trzy moje siostry i mama. Z dobrą wiadomością najchętniej zadzwoniłabym tworząc konferencję, do wszystkich czterech jednocześnie. Powód jest prosty - jestem w 100% pewna, że będą cieszyć się moim szczęściem tak samo jak ja.
A może i bardziej... w końcu jest ich cztery. I będzie to radość szczera, budująca i jednocześnie dająca pewność, że jak będzie kiedyś trochę gorzej to dokładnie ta sama czwórka stanie za mną murem.

Co czyni cię szczęśliwą? Czy masz swoją “receptę” na szczęście?
Jakkolwiek prosto by to nie zabrzmiało: miłość. Miłość mężczyzny z którym poszłabym boso i na koniec świata oraz miłość rodziny na którą mogę liczyć bez względu na wszystko. W takim ogromie miłości mieści się wszystko co ważne, żeby być szczęśliwym: wsparcie, bliskość, radość
i te niepowtarzalne motyle w brzuchu.

Dobrze ubrana kobieta – to znaczy jaka?
Dla mnie dobrze ubrana kobieta to kobieta ubrana w uśmiech, dobroć i pozytywne uczucia.
A broszka może być wisienką na tym torcie.

Dlaczego nosisz nasze broszki?
Broszka wygrana w konkursie jest moją pierwszą. Jednak wybierając ją spośród innych już wiedziałam, że nie ostatnią. Podpatrując stylizacje osoby od której dowiedziałam się o House of April - broszkowej mistrzyni Ani (pozdrawiam Cię serdecznie!) - wiem jakie świetne efekty można osiągnąć dzięki broszkom. I dzięki uśmiechowi oczywiście! Bez niego nic się nie uda :)

Powrót

Dodaj komentarz